Nico Waisman, obecnie kluczowa postać w firmie XBOW, nie planował kariery w cyberbezpieczeństwie – jak sam twierdzi, to branża wybrała jego. Urodzony w 1982 roku w Argentynie, dorastał w specyficznym klimacie politycznym okresu postdyktatorskiego. W tamtym czasie w kraju nie istniała żadna formalna edukacja w zakresie technologii komputerowych czy bezpieczeństwa, co zmusiło go do samodzielnego odkrywania tajników kodu i podatności systemowych. Jego fascynacja hakerstwem wynikała z czystej ciekawości i chęci zrozumienia, jak można „nagiąć” technologię do własnych celów, a nie z chęci zysku czy wyrządzenia szkody.
Od samouka do lidera w branży
Brak formalnego wykształcenia nie przeszkodził mu w budowaniu profesjonalnej ścieżki zawodowej. Po kilku nieudanych próbach studiowania inżynierii i komunikacji, w 2003 roku dołączył do firmy Immunity jako starszy badacz bezpieczeństwa. Przez 17 lat pracy w tej organizacji, Waisman ewoluował od eksperta technicznego do roli wiceprezesa na region Ameryki Łacińskiej. Jego praca koncentrowała się na tworzeniu narzędzi do testów penetracyjnych, takich jak CANVAS, które znacząco wpłynęły na rozwój wczesnych zespołów typu red team.
Waisman podkreśla, że przywództwo nie było jego świadomym wyborem, lecz naturalną konsekwencją rozwoju zawodowego. Z introwertyka, dla którego komputery stanowiły bezpieczną przystań, stał się menedżerem zarządzającym zespołami liczącymi nawet 40 testerów penetracyjnych. Jak sam zauważa:
Liderzy są tworzeni, a nie rodzą się z taką umiejętnością. W pewnym momencie życie i wiek spychają cię na stanowisko kierownicze, a gdy raz powiesz „tak”, nie ma już odwrotu.
Ewolucja w stronę defensywy i open source
W 2019 roku Waisman dołączył do firmy Semmle, która wkrótce została przejęta przez GitHub. Jako starszy dyrektor GitHub Security Lab, skupił się na bezpieczeństwie oprogramowania open source oraz zabezpieczaniu łańcucha dostaw oprogramowania. Jego działania doprowadziły do stworzenia koalicji firm, której efekty pracy zostały przekazane Linux Foundation, tworząc fundamenty pod Open Source Security Foundation.
Kolejnym krokiem w jego karierze było przejście na stronę defensywną w firmie Lyft, gdzie w ciągu dwóch lat awansował na stanowisko CISO. To doświadczenie nauczyło go, że skuteczna obrona musi wspierać innowacyjność inżynierów, a nie ją blokować. Porównuje to do sportu: solidna defensywa jest potrzebna, aby napastnicy mogli skutecznie atakować, a nie po to, by za wszelką cenę wybijać piłkę poza boisko.
Sztuczna inteligencja i przyszłość bezpieczeństwa
Obecnie Waisman pełni funkcję CISO w XBOW, firmie założonej wraz z Oege de Moor, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do autonomicznego przeprowadzania testów penetracyjnych na dużą skalę. Jego podejście do zarządzania zespołem opiera się na empatii i metodzie sokratejskiej – zamiast wydawać polecenia, zadaje pytania, które pomagają pracownikom samodzielnie znajdować rozwiązania.
Mimo ogromnego doświadczenia, Waisman nie ukrywa obaw związanych z rozwojem AI. Zwraca uwagę na ekonomiczny aspekt cyberataków:
Obecnie wykorzystanie AI do ataków na masową skalę jest zbyt kosztowne. Jednak koszty te spadną. Szybko dojdziemy do punktu, w którym dla atakujących opłacalne stanie się masowe wdrażanie autonomicznie dostosowującego się złośliwego oprogramowania, a na to nie jesteśmy jeszcze gotowi.
Waisman przestrzega, że dopóki obrońcy nie nadążą za tempem innowacji napastników, branżę czeka okres chaosu. Jego droga zawodowa, od hobbystycznego hakowania w Argentynie po kierowanie bezpieczeństwem w erze AI, jest dowodem na to, że w dynamicznym świecie technologii najważniejsza jest zdolność do ciągłej nauki i adaptacji do zmieniających się wyzwań.
