Amerykańska Agencja Imigracyjna (ICE) podjęła kontrowersyjne kroki w celu wyłączenia swojej sieci prywatnych ośrodków detencyjnych spod nadzoru władz stanowych. W dokumentach przetargowych opublikowanych w lipcu znalazły się zapisy wprost stwierdzające, że przepisy stanowe i lokalne „nie mają zastosowania” do funkcjonowania tych placówek. Działanie to nastąpiło zaledwie dzień po tym, jak sędzia federalny wydał orzeczenie nakazujące otwarcie największego ośrodka detencyjnego w stanie Waszyngton dla lokalnych inspektorów sanitarnych.
Spór prawny, który doprowadził do tej sytuacji, trwał trzy lata i obejmował dziesięć odmów wstępu dla kontrolerów oraz ponad 3,5 tysiąca skarg złożonych przez osoby przetrzymywane w placówce w Tacoma. Sędzia federalny Benjamin Settle uznał, że żadna umowa cywilnoprawna nie może być ważniejsza od prawa stanowego, a próby blokowania inspekcji przez operatora – firmę GEO Group – są bezprawne. Mimo to, ICE w swoich nowych projektach kontraktów dla czterech ośrodków w kraju zdecydowało się na wprowadzenie zapisów, które mają unieważnić lokalne regulacje prawne.
Strategia omijania nadzoru
Nowe wymogi przetargowe, opublikowane 10 lipca, dotyczą 5500 miejsc w ośrodkach detencyjnych. Choć formalnie proces ten przedstawiono jako konkurencyjny przetarg, terminy i wymagania sugerują, że jest on skrojony pod konkretne placówki, które już teraz są zarządzane przez GEO Group. Wymóg rozpoczęcia działalności w ciągu 30 dni od przyznania kontraktu wyklucza możliwość budowy nowych obiektów, co wskazuje na chęć utrzymania obecnych lokalizacji w Tacoma (Waszyngton), Aurorze (Kolorado), Pompano Beach (Floryda) oraz Philipsburgu (Pensylwania).
Warto zauważyć, że w przypadku placówki na Florydzie, wymóg 700 miejsc idealnie pokrywa się z obecną gwarancją kontraktową tego ośrodka. Podobne wygasanie dotychczasowych umów w pozostałych stanach sugeruje, że ICE dąży do narzucenia nowych, korzystniejszych dla siebie warunków prawnych, zanim obecne kontrakty wygasną jesienią tego roku.
Skutki dla standardów opieki
Wprowadzenie nowych zapisów kontraktowych wiąże się również z przejściem na mniej rygorystyczne standardy detencyjne (NDS). Zmiana ta budzi poważne obawy w kontekście jakości opieki nad osadzonymi. Nowe wytyczne, które ICE określa jako sposób na „zmniejszenie obciążeń” dla wykonawców, wprowadzają szereg kontrowersyjnych zmian:
Wewnętrzne kontrole ICE już teraz wykazują nieprawidłowości w zarządzanych przez nich obiektach. W placówce w Tacoma odnotowano przypadki opóźnień w ocenie stanu zdrowia osadzonych o ponad trzy tygodnie oraz rażące zaniedbania w procedurach obserwacji osób z tendencjami samobójczymi. W jednym z raportów pojawiły się również zarzuty dotyczące fizycznego znęcania się personelu medycznego nad osadzonym podczas ataku drgawek, co jest obecnie przedmiotem wewnętrznego dochodzenia.
Precedensy i przyszłość kontroli
Działania ICE wpisują się w szerszą strategię unikania nadzoru. W Kalifornii, po tym jak sąd nakazał wpuszczenie inspektorów do ośrodka Otay Mesa, operator placówki – firma CoreCivic – sprzedał obiekt oraz drugi ośrodek rządowi federalnemu za 1,5 miliarda dolarów (ok. 6 miliardów złotych). Przejęcie placówek przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) pozwala agencji na całkowite wyłączenie ich spod jurysdykcji stanowej, co w praktyce uniemożliwia lokalnym władzom egzekwowanie jakichkolwiek norm sanitarnych czy bezpieczeństwa.
Obecna sytuacja w Pensylwanii pokazuje, jak bezpośrednie kontrakty federalne mogą całkowicie wyeliminować wpływ lokalnych społeczności na funkcjonowanie więzień. W hrabstwie Clearfield mieszkańcy wielokrotnie protestowali przeciwko przedłużeniu umowy z ośrodkiem detencyjnym, jednak nowa struktura kontraktowa ICE pozwoli agencji na ominięcie zgody władz hrabstwa, co może na stałe zablokować możliwość zewnętrznej kontroli nad tymi obiektami.
