Gdy w lutym 2020 roku pandemia COVID-19 zaczęła rozprzestrzeniać się na całym świecie, Linda Guamán, mikrobiolożka z Uniwersytetu UTE w Quito, postanowiła wykorzystać swoją wiedzę w służbie Ekwadoru. Kraj zmagał się z gwałtownym wzrostem zachorowań, a system ochrony zdrowia w największym mieście, Guayaquil, był na skraju załamania. Guamán, specjalizująca się w biologii syntetycznej i inżynierii metabolicznej, dostrzegła krytyczny brak możliwości diagnostycznych i poczuła, że jej dotychczasowe wykształcenie jest dokładnie tym, czego w tamtym momencie potrzebowało społeczeństwo.
Wciągnięta w polityczny spór
Zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu pracy nad strategią testowania dla Quito, entuzjazm badaczki przerodził się w wieloletni koszmar. W kwietniu 2020 roku otrzymała propozycję współpracy od Ximeny Abarci, ówczesnej wiceminister zdrowia. Miasto zakupiło wówczas około 100 tysięcy szybkich testów diagnostycznych od zagranicznego dostawcy. Choć w mediach pojawiały się głosy sugerujące, że cena zakupu była zawyżona, Guamán zdecydowała się przyjąć ofertę, wierząc w czystość swoich intencji. Jak sama wspomina, nie brała udziału w procesie zakupowym, a jedynie chciała pracować na rzecz poprawy sytuacji epidemicznej.
W marcu 2021 roku sytuacja drastycznie się zmieniła. Guamán, wraz z Abarcą, ówczesnym burmistrzem Quito Jorge Yundą oraz 11 innymi osobami, została oskarżona o sprzeniewierzenie środków publicznych. Groziło jej nawet 13 lat więzienia. Sprawa koncentrowała się wokół decyzji o zastosowaniu testów LAMP (izotermiczna amplifikacja kwasów nukleinowych) zamiast powszechnie stosowanych testów PCR. Prokuratura sugerowała, że wybór ten był nieuzasadniony, a testy miały być niskiej jakości.
To było dla mnie jasne. Nie uczestniczyłam w zakupie testów – zamierzałam po prostu pracować tak ciężko, jak tylko potrafię.
Nauka kontra oskarżenia
W obronie wyboru technologii LAMP stanęli eksperci, w tym epidemiolog Michael Mina z Harvard T.H. Chan School of Public Health. Wskazywał on, że w tamtym czasie panowało błędne przekonanie, iż jedynie testy PCR są wiarygodne. Tymczasem metoda LAMP była szybsza, prostsza w użyciu i – co kluczowe w obliczu globalnych niedoborów odczynników – łatwiej dostępna. Eksperci podkreślali, że PCR, ze względu na swoją wysoką czułość, nie zawsze był optymalnym narzędziem do szybkiego wykrywania osób zakaźnych, podczas gdy LAMP stanowił wartościową alternatywę.
Prokuratura oparła swoje oskarżenia na raporcie naukowym, który sama Guamán zleciła do opracowania. Dokument wskazywał na czułość testów na poziomie 61,9%, co śledczy zinterpretowali jako dowód na ich niską jakość, mimo że sąd ostatecznie odrzucił tę argumentację. Sama badaczka wielokrotnie podkreślała, że stała się ofiarą niestabilnej sytuacji politycznej w Ekwadorze, a sprawa była próbą rozliczeń z poprzednią administracją miasta.
Życie z elektroniczną obrożą
W trakcie trwania postępowania sądowego, które było wielokrotnie przerywane, na Guamán nałożono szereg restrykcji. Musiała meldować się na policji dwa razy w tygodniu, nie mogła zbywać majątku, a jej ruchy były monitorowane przez elektroniczną obrożę. Badaczka wspomina ten czas jako niezwykle upokarzający – urządzenie wymagało częstego ładowania, a w przypadku kontaktu ze strony policji, musiała fizycznie podnosić nogę, by mówić do nadajnika. Nawet w czasie porodu w 2023 roku, po krótkiej przerwie na zdjęcie urządzenia, policja szybko wróciła, by ponownie je założyć.
Wsparcie dla badaczki płynęło z różnych stron:
Finał przed sądem
Proces sądowy został wznowiony w lutym 2025 roku i trwał 30 dni. Guamán, która w międzyczasie zaczęła studiować prawo, przygotowała się do rozprawy z niezwykłą starannością. Wykorzystała pomoce naukowe z laboratorium – od pisaków po pluszowego misia – aby w przystępny sposób wyjaśnić ławie przysięgłych różnice między testami PCR a LAMP oraz istotę ładunku wirusowego. Jej determinacja była tak duża, że w pewnym momencie sędzia zapytał, czy wyjaśniła te kwestie prokuratorom, a po uzyskaniu twierdzącej odpowiedzi, zapytał retorycznie, dlaczego sprawa w ogóle trafiła na wokandę.
Mimo ogromnego stresu i kosztów prawnych, które zmusiły ją do wynajęcia firmy PR-owej, Guamán nie przerwała pracy naukowej. Objęła stanowisko dyrektorki Centrum Badań Biomedycznych (CENBIO), gdzie obecnie zajmuje się poszukiwaniem cząsteczek o właściwościach przeciwnowotworowych i przeciwzapalnych w ekwadorskich dżunglach. Choć sprawa sądowa naznaczyła jej karierę, badaczka pozostała wierna swoim naukowym zasadom.

