W obliczu spowolnienia tempa redukcji ubóstwa oraz pogłębiających się nierówności majątkowych, światowa debata ekonomiczna staje przed wyzwaniem, które wykracza poza tradycyjne modele wzrostu. Opublikowany niedawno Global Justice Report, opracowany przez zespół pod kierunkiem ekonomisty Lucasa Chancela z World Inequality Lab, wywołał burzliwą dyskusję, proponując radykalne podejście do sprawiedliwości ekonomicznej w granicach wytrzymałości naszej planety.
Radykalna propozycja przebudowy systemu
Autorzy raportu argumentują, że obecny model gospodarczy nie jest w stanie zapewnić podstawowych potrzeb, takich jak edukacja, opieka zdrowotna czy godna praca, przy jednoczesnym poszanowaniu limitów środowiskowych. Ich propozycja zakłada stworzenie globalnego systemu redystrybucji bogactwa, opartego na kilku kluczowych filarach:
Według modeli przedstawionych w raporcie, wdrożenie tych zmian mogłoby do 2100 roku doprowadzić do sytuacji, w której dochód na mieszkańca na całym świecie wyniósłby około 5000 euro (ok. 21 500 zł) miesięcznie. Jednocześnie prognozuje się skrócenie czasu pracy oraz utrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie 1,8°C powyżej poziomu przedprzemysłowego. Autorzy podkreślają, że choć plan wymaga ogromnej woli politycznej, modele wskazują na skuteczność tych rozwiązań nawet przy założeniu braku udziału Stanów Zjednoczonych.
Ekonomia w cieniu nierówności
Krytycy raportu wskazują na brak realnej mapy drogowej wdrożenia tych założeń oraz kwestionowanie fundamentów współczesnej ekonomii, takich jak priorytet wzrostu PKB. Problem jest jednak palący: kraje o niskich i średnich dochodach potrzebują do 2030 roku ponad biliona dolarów rocznie (ponad 4 biliony złotych), aby skutecznie adaptować się do zmian klimatu i redukować emisje gazów cieplarnianych. Dotychczasowe obietnice finansowe ze strony państw historycznie odpowiedzialnych za największe emisje pozostają w dużej mierze niespełnione.
Statystyki potwierdzają skalę problemu: w latach 2000–2024 najbogatszy 1% populacji przejął 41% całego nowo wytworzonego bogactwa na świecie. W odpowiedzi na te dane, grupa ekspertów pod przewodnictwem noblisty Josepha Stiglitza zarekomendowała powołanie międzynarodowego panelu ds. nierówności, wzorowanego na Międzyrządowym Zespole ds. Zmian Klimatu (IPCC).
W stronę konsensusu
Panel, który ma otrzymać zielone światło od ONZ we wrześniu, ma za zadanie systematycznie badać przyczyny i skutki nierówności. Jak zauważa Imraan Valodia z University of the Witwatersrand, kluczowe jest zaangażowanie badaczy o zróżnicowanym pochodzeniu, aby wypracować wspólne rozumienie problemu, na które czekają decydenci polityczni.
Spór w nauce jest zdrowy i często niezbędny. Jednak przy tak wysokiej stawce i niewielkiej ilości czasu, decydenci oczekują od społeczności badawczej najlepszego dostępnego, wspólnego stanowiska.
Niezależnie od tego, czy propozycje zawarte w Global Justice Report zostaną uznane za utopijne, czy za konieczne, stanowią one istotny wkład w debatę, której nie można dłużej unikać. Pozostawanie w bezruchu wobec narastających problemów społecznych, gospodarczych i środowiskowych nie jest rozwiązaniem, zwłaszcza w kontekście odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń.

