Gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji wywołał efekt domina, który w ostatnich miesiącach zaczął wyraźnie zmieniać rynek elektroniki użytkowej. Najsilniejszym dowodem na to zjawisko są Indie – drugi co do wielkości rynek smartfonów na świecie – gdzie rosnące ceny komponentów pamięci doprowadziły do najgłębszego spadku dostaw od sześciu lat.
Kluczem do zrozumienia tego problemu jest rywalizacja o zasoby produkcyjne. Producenci pamięci RAM oraz komponentów pamięci masowej, tacy jak Samsung, SK Hynix czy Micron, przekierowują swoje moce przerobowe na wytwarzanie pamięci o wysokiej przepustowości (HBM). Są one niezbędne do budowy centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję i oferują znacznie wyższe marże niż standardowe układy stosowane w telefonach czy laptopach. W efekcie ograniczona podaż pamięci dla urządzeń konsumenckich przekłada się na wyższe koszty produkcji smartfonów.
Wpływ tych zmian jest szczególnie dotkliwy w Indiach, gdzie według danych Counterpoint Research dostawy smartfonów w drugim kwartale spadły o 10% rok do roku. Sytuacja ta jest trudniejsza niż w Chinach, gdzie analogiczny spadek wyniósł zaledwie 2%. Wynika to ze specyfiki indyjskiego rynku, na którym około 60% sprzedaży koncentruje się w segmencie urządzeń kosztujących poniżej 20 000 rupii (ok. 950 zł). To właśnie w tej grupie cenowej wzrost kosztów pamięci jest najbardziej odczuwalny dla końcowego odbiorcy.
Dla indyjskich konsumentów to podwójny cios, ponieważ słabsza waluta czyni import droższym, co zwiększa presję na marże producentów, którzy ostatecznie przerzucają te koszty na klientów.
W obliczu rosnących cen, zachowania konsumentów ulegają zmianie. Użytkownicy coraz częściej decydują się na wydłużenie cyklu wymiany telefonu z dotychczasowych 3,5 roku do około 4 lat. Jednocześnie rynek przesuwa się w stronę tzw. wzrostu wartościowego – sprzedaje się mniej urządzeń, ale każde z nich generuje wyższy przychód. Najbardziej ucierpiał segment budżetowy, gdzie telefony kosztujące poniżej 15 000 rupii (ok. 700 zł) odnotowały spadek dostaw o 45% w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Ta trudna sytuacja ekonomiczna wymusza na producentach strategiczne korekty. Marki zorientowane na budżetowe urządzenia muszą mierzyć się z bardzo niskimi marżami, co sprawia, że utrzymywanie wielu submarek staje się nieopłacalne. Przykładowo, marka OnePlus ograniczyła swoją obecność na niektórych rynkach zachodnich, koncentrując się na obszarach, w których może utrzymać rentowność.
W lepszej sytuacji znajdują się marki premium, takie jak Apple czy Samsung, które są bardziej odporne na wahania cenowe. Konsumenci wybierający droższe urządzenia wykazują mniejszą wrażliwość na podwyżki, często korzystając z systemów finansowania, które czynią zakup bardziej przystępnym. Mimo to, analitycy przewidują, że problemy z dostępnością pamięci i wysokie ceny smartfonów mogą utrzymać się co najmniej do końca 2027 roku. Choć tempo wzrostu cen powinno z czasem wyhamować, wyższe koszty urządzeń prawdopodobnie staną się nową rynkową normą.

