Ludzka ewolucja wykształciła w nas silną awersję do zapachów kojarzonych z rozkładem. Odór gnijącego mięsa jest dla nas sygnałem ostrzegawczym przed infekcjami bakteryjnymi i zepsutą żywnością. Jednak to, co dla ludzi jest odpychające, dla niektórych owadów stanowi idealny drogowskaz. Jak wyjaśnia Jessica Metcalf, ekolożka mikrobiologiczna z Uniwersytetu Kolorado, owady wykorzystują te same sygnały chemiczne, by lokalizować miejsca odpowiednie do złożenia jaj.
Powrót groźnego szkodnika
Obiektem badań Metcalf jest muchówka z gatunku Cochliomyia hominivorax, znana jako świdrzyk nowoświatowy. Owad ten stanowi poważne zagrożenie dla zwierząt stałocieplnych, w tym bydła, owiec i kóz. Samice składają jaja w otwartych ranach, a wykluwające się larwy żywią się żywą tkanką gospodarza, co często prowadzi do śmierci zwierzęcia. Po dekadach skutecznej walki, w trakcie której dzięki technikom sterylizacji udało się wyeliminować ten gatunek z kontynentalnych Stanów Zjednoczonych do 1966 roku, szkodnik powrócił.
W 2024 roku odnotowano jego ponowne pojawienie się w południowym Meksyku. Sytuację pogorszyły cięcia budżetowe w Departamencie Efektywności Rządowej (DOGE), które doprowadziły do anulowania planów zwalczania inwazji. W czerwcu w Teksasie potwierdzono pierwsze od ponad 50 lat przypadki infestacji, a w kolejnych tygodniach obecność pasożyta stwierdzono również w Nowym Meksyku.
Precyzyjne pułapki zamiast ogólnych przynęt
Kluczem do opanowania populacji świdrzyka jest skuteczny monitoring. Obecnie stosowane pułapki bazują na zapachu gnijącego mięsa, co jest problematyczne, ponieważ wabią one również inne, mniej groźne gatunki muchówek, takie jak tzw. świdrzyk wtórny, który żywi się wyłącznie martwą tkanką. Utrudnia to naukowcom precyzyjne śledzenie populacji docelowego szkodnika.
Okazuje się, że możemy wykorzystać ekologię rozkładu, która w dużej mierze opiera się na muchówkach i ich bakteryjnych partnerach, aby poprawić nadzór i kontrolę nad świdrzykiem nowoświatowym – mówi Jessica Metcalf.
Zespół Metcalf pracuje nad nową generacją pułapek, które wykorzystują specyficzne lotne związki organiczne emitowane wyłącznie przez tkanki żywe. Badacze identyfikują unikalne sygnały chemiczne, które przyciągają świdrzyka nowoświatowego, ignorując przy tym inne owady. Strategia ta opiera się na dwóch filarach:
Dzięki tym zaawansowanym metodom naukowcy mają nadzieję nie tylko skuteczniej monitorować inwazję, ale również odciągać owady od zwierząt hodowlanych. Choć sytuacja jest poważna, 15-letnie doświadczenie zespołu w badaniu relacji między owadami, bakteriami a procesami rozkładu pozwala na szybkie wdrażanie rozwiązań mających na celu ograniczenie zasięgu i czasu trwania obecnego zagrożenia.
