Biuro Odpowiedzialności Zawodowej (OPR), wewnętrzna jednostka nadzorcza amerykańskiego Urzędu ds. Imigracji i Ceł (ICE), coraz częściej angażuje się w działania wymierzone w osoby prywatne krytykujące agencję w internecie. Choć statutowym zadaniem OPR jest kontrola ośrodków detencyjnych, weryfikacja pracowników oraz zapewnienie bezpieczeństwa sieciowego agencji, ostatnie działania wskazują na zmianę priorytetów w stronę monitorowania aktywności cywilów w mediach społecznościowych.
Przykładem takich działań jest sytuacja Paigelynne Gonyea, pracownicy komisji wyborczej w Syracuse w stanie Nowy Jork. W czerwcu, podczas trwania prawyborów, agenci ICE pojawili się w miejscu jej pracy, aby wręczyć jej ostrzeżenie dotyczące rzekomego „doxingu” funkcjonariusza agencji. Powodem interwencji miał być post w mediach społecznościowych, w którym Gonyea udostępniła artykuł prasowy identyfikujący agenta odpowiedzialnego za śmiertelne postrzelenie kobiety podczas interwencji w Minneapolis. Dokument, który próbowano zmusić ją do podpisania, zawierał żądanie usunięcia wpisu oraz ostrzeżenie przed prawnymi konsekwencjami „zastraszania” urzędników federalnych.
Moje podpisanie tego dokumentu byłoby przyznaniem się do winy. Odmówiłam jego podpisania.
Gonyea podkreśla, że wykorzystanie jednostki powołanej do spraw wewnętrznych przeciwko obywatelowi jest niepokojącym precedensem. Zgodnie z danymi zawartymi w dokumentach sądowych, między styczniem 2025 a marcem 2026 roku OPR wszczęło 131 postępowań dotyczących incydentów określanych przez agencję jako „doxing i groźby” wobec pracowników ICE.
Rozszerzanie definicji zagrożeń
Działania ICE budzą poważne kontrowersje wśród ekspertów zajmujących się wolnością słowa. Agencja stara się rozszerzyć definicję „doxingu” – tradycyjnie oznaczającego publikowanie prywatnych danych, takich jak adres zamieszkania – na rejestrowanie zdjęć i nagrań wideo funkcjonariuszy podczas wykonywania przez nich obowiązków służbowych. Prawnicy wskazują, że takie działania są w pełni legalne i chronione przez Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA.
Laura Moraff, prawniczka z ACLU, zauważa, że skazanie kogoś za wypowiedzi w internecie jest możliwe tylko w bardzo ograniczonych okolicznościach. Mimo to, OPR aktywnie korzysta z administracyjnych wezwań sądowych, próbując zmusić firmy technologiczne do ujawnienia tożsamości anonimowych krytyków agencji. W co najmniej jednym przypadku, po zakwestionowaniu przez prawników legalności takiego żądania, rząd wycofał wniosek, unikając rozstrzygnięcia sądowego.
Priorytety agencji pod lupą
Wzmożona aktywność OPR w obszarze monitorowania internetu zbiega się w czasie z obniżeniem efektywności w innych kluczowych obszarach nadzorczych. Analiza przeprowadzona przez Project on Government Oversight wykazała, że w 2025 roku agencja opublikowała zaledwie 102 raporty z inspekcji ośrodków detencyjnych, podczas gdy w 2024 roku było ich 160, a rok wcześniej 192.
Poniższa tabela przedstawia zestawienie liczby raportów z inspekcji ośrodków detencyjnych w ostatnich latach:
Mimo spadku liczby kontroli, kierownictwo ICE deklaruje dalsze inwestycje w ochronę pracowników przed „nowymi zagrożeniami”. W marcu 2025 roku ówczesny p.o. dyrektora ICE, Todd Lyons, podpisał memorandum dotyczące wzmocnienia zdolności agencji w tym zakresie. Eksperci, tacy jak Adam Steinbaugh z organizacji FIRE, zwracają uwagę, że agencja unika publicznego przyznania się do pełnienia roli „policji myśli” przed Kongresem, ponieważ takie działania nie cieszą się poparciem społecznym.
W obliczu tych wydarzeń, Paigelynne Gonyea zapowiada walkę na drodze sądowej. Jej sprawa staje się symbolem szerszego sporu o granice nadzoru państwowego nad aktywnością obywateli w sieci oraz o prawo do krytyki działań rządu.

