Shigeru Miyamoto, legendarny twórca gier wideo i jedna z najważniejszych postaci w historii Nintendo, podzielił się nietypową wizją przyszłości dokumentów tożsamości. Jego zdaniem, cyfrowe awatary Mii, znane użytkownikom konsol japońskiego giganta, mogłyby w przyszłości stać się elementem osobistych identyfikatorów na całym świecie. Choć pomysł ten brzmi jak futurystyczna ciekawostka, opiera się na konkretnych założeniach technicznych i filozofii projektowania, którą Nintendo wyznaje od lat.
Technologiczna lekkość awatarów Mii
Kluczem do koncepcji Miyamoto jest niezwykła wydajność tych postaci. W świecie technologii, gdzie nowoczesne awatary często wymagają kilku megabajtów pamięci, postacie Mii wyróżniają się skrajną oszczędnością. Dzięki swojej prostej, geometrycznej budowie, pojedynczy awatar zajmuje zaledwie kilkaset bajtów. Ta specyfikacja nie jest przypadkowa – została opracowana z myślą o początkach konsoli Wii, kiedy to inżynierowie chcieli umożliwić przechowywanie dziesiątek profili bezpośrednio w pamięci kontrolera.
Nintendo to firma, która przywiązuje ogromną wagę do osiągania maksymalnego efektu przy minimalnym zużyciu pamięci. Zazwyczaj awatar może łatwo zajmować kilka megabajtów, ale Mii składają się z zaledwie kilkuset bajtów. Dzięki tej kompaktowej konstrukcji, nawet gdybyśmy mieli setki milionów takich postaci, prawdopodobnie wszystkie zmieściłyby się w tak niewielkiej ilości pamięci.
Od gier mobilnych do globalnej identyfikacji
Miyamoto zauważa, że popularność Mii wykracza poza pierwotne założenia. Szczególnie interesujące jest dla niego zaangażowanie zachodnich graczy w tworzenie swoich cyfrowych odpowiedników. Choć początkowo obawiano się, że stylistyka Mii może nie odpowiadać rysom twarzy osób z kręgu kultury zachodniej, rzeczywistość pokazała coś zupełnie odwrotnego – użytkownicy wkładają wiele wysiłku w personalizację swoich postaci.
Wizja producenta zakłada wyjście poza ramy takich aplikacji jak Pikmin Bloom i głębszą integrację z kontami Nintendo. Miyamoto marzy o stworzeniu ogromnej bazy setek milionów awatarów, które mogłyby pełnić funkcję wizualnego identyfikatora w codziennym życiu. Warto zaznaczyć, że w Japonii posiadanie fizycznego dowodu tożsamości nie jest obowiązkowe dla obywateli – wymóg ten dotyczy głównie obcokrajowców i turystów. Miyamoto sugeruje jednak, że uniwersalny, cyfrowy standard oparty na Mii mógłby stać się ciekawym rozwiązaniem o zasięgu globalnym.
Choć sam twórca przyznaje, że brzmi to jak ujawnianie tajemnicy handlowej, podkreśla, że snucie takich rozważań czyni codzienną pracę znacznie przyjemniejszą. Czy kiedykolwiek zobaczymy awatara Mii w oficjalnym dokumencie tożsamości? Na ten moment pozostaje to w sferze kreatywnych marzeń, jednak historia Nintendo pokazuje, że firma nie boi się łączyć świata wirtualnej rozrywki z rzeczywistością użytkowników.
