Po zmianach na szczytach władzy w Białym Domu oraz w samej Komisji, strony wypracowały porozumienie, na mocy którego Musk zgodził się zapłacić karę cywilną w wysokości 1,5 miliona dolarów, co w przeliczeniu daje około 6 milionów złotych. W ramach ugody miliarder nie przyznał się do popełnienia wykroczenia. Kwota ta, biorąc pod uwagę majątek Muska, wywołała falę krytyki i niedowierzania, gdyż dla wielu obserwatorów wydawała się ona jedynie symbolicznym kosztem prowadzenia biznesu, nieadekwatnym do skali zarzutów.
Sędzia okręgowa Sparkle Sooknanan, wydając postanowienie kończące sprawę, nie ukrywała swojego sceptycyzmu wobec wypracowanego kompromisu. W swoim uzasadnieniu podkreśliła, że rola sądu ogranicza się jedynie do sprawdzenia, czy ugoda spełnia minimalne standardy sprawiedliwości i rozsądku, a nie do oceny jej pełnej słuszności. Sędzia przyznała, że ma poważne wątpliwości co do kształtu porozumienia, jednak nie znalazła podstaw prawnych, by uznać je za kpinę z wymiaru sprawiedliwości, co zmusiło ją do zatwierdzenia decyzji stron.
W swoim memorandum sędzia Sooknanan zawarła istotny komentarz dotyczący podziału władzy w państwie. Zauważyła, że kwestia tego, czy władza wykonawcza – w tym przypadku SEC – podjęła wystarczające kroki, aby pociągnąć Muska do odpowiedzialności za domniemane naruszenia, wykracza poza kompetencje sądu. Według sędzi, ocena skuteczności działań regulatora w tej sprawie należy do obywateli, którzy mogą wyrazić swoją opinię przy urnach wyborczych. Tym samym sąd postawił kropkę w długotrwałym procesie, przerzucając ciężar oceny politycznej i etycznej na opinię publiczną.

