Najnowsze doniesienia z wnętrza struktur Microsoftu rzucają cień na sposób, w jaki gigant technologiczny zarządza swoimi studiami deweloperskimi. Po niedawnej fali zwolnień, która objęła około 1600 pracowników i doprowadziła do zakończenia współpracy z wieloma zespołami, wewnątrz organizacji narasta poczucie niepewności. Pracownicy, którzy pozostali w firmie, otwarcie mówią o utracie wiary w to, że wysoka jakość pracy stanowi jakąkolwiek gwarancję stabilności zatrudnienia.
Chaos komunikacyjny i brutalny proces zwolnień
Proces redukcji etatów, przeprowadzony pod kierownictwem Ashy Sharmy, był dla wielu osób szokiem. Pracownicy studiów takich jak Bethesda, ZeniMax oraz id Software otrzymali informację o utracie pracy podczas krótkich wideokonferencji. W przypadku twórców serii Doom, spotkanie to trwało według relacji mniej niż minutę. Sytuacja była na tyle chaotyczna, że niektórzy pracownicy dowiedzieli się o zwolnieniu w drodze do biura, otrzymując zaledwie dziesięć minut wyprzedzenia. Co więcej, dostęp do wewnętrznych narzędzi komunikacji, takich jak Slack czy poczta elektroniczna, został zablokowany w ciągu 48 godzin, co skutecznie odcięło zwolnionych od możliwości uzyskania wyjaśnień czy kontaktu z działem kadr.
Czy Microsoftowi zależy? Absolutnie nie. Wydaje się wręcz, że wkładają spory wysiłek w to, aby uczynić ten proces tak bolesnym, jak to tylko możliwe.
Brak jasnych celów i poczucie beznadziei
Kluczowym problemem, na który wskazują byli i obecni pracownicy, jest brak transparentności ze strony kierownictwa Xboxa. Zespoły z ZeniMax, odpowiedzialne m.in. za Elder Scrolls Online, twierdzą, że podczas comiesięcznych spotkań otrzymywały sygnały o bardzo dobrej kondycji projektów. Według relacji, studio realizowało założone cele i poprawiało kluczowe wskaźniki wydajności, co czyniło decyzję o zwolnieniach jeszcze bardziej niezrozumiałą.
Podobne odczucia towarzyszą twórcom z id Software. Deweloperzy wskazują, że firma nie poczekała nawet na wyniki rynkowe nadchodzącego dodatku do gry Doom: The Dark Ages, podejmując decyzję o redukcjach przed weryfikacją sukcesu produktu. W opinii wielu osób, przynależność do Microsoftu przestała być atutem, a stała się czynnikiem niszczącym wartość, której zarząd korporacji zdaje się nie dostrzegać.
Kultura „pracownika jednorazowego użytku”
W obliczu widma kolejnych zwolnień, wewnątrz studiów utrwala się postawa, którą pracownicy określają mianem mentalności „pracownika jednorazowego użytku”. Brak jasnej wizji rozwoju i poczucie, że nawet najlepsze wyniki nie chronią przed nagłym wypowiedzeniem, drastycznie obniżają motywację do dalszego wysiłku. Pracownicy zadają sobie pytanie, jaki jest sens poświęcania energii na realizację celów, które w każdej chwili mogą zostać uznane za nieistotne przez centralę.
Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania długofalową strategię Microsoftu w branży gier. Jeśli utalentowani twórcy czują, że ich praca nie ma znaczenia, a jedynym pewnikiem jest niepewność, firma ryzykuje utratę kapitału ludzkiego, który stanowi fundament sukcesu każdej produkcji wideo.