Car Park Capital to nietypowa gra typu tycoon, w której głównym celem gracza jest uzależnienie całego społeczeństwa od samochodów. Rozgrywka rozpoczyna się na stosunkowo zielonej mapie, którą zadaniem użytkownika jest sukcesywnie pokrywać asfaltem. Projekt, rozwijany przez Hilko Janssena z Hilkojj Interactive, zyskał niedawno wsparcie wydawnicze firmy MicroProse. Choć współpraca z tak uznanym wydawcą mogłaby sugerować złagodzenie tonu produkcji, rzeczywistość jest zgoła odmienna – gra staje się jeszcze bardziej bezwzględna w swojej wizji motoryzacyjnej apokalipsy.
Rozbudowa imperium betonu
Twórca gry konsekwentnie wprowadza nowe elementy, które mają pogłębić absurdalność zarządzania infrastrukturą. Wśród nowości znalazły się m.in. szyby naftowe, wyciekające cysterny z paliwem oraz plastikowe drzewa, mające zastąpić naturalną roślinność zniszczoną przez działalność gracza. Aby utrzymać mieszkańców w ciągłym ruchu, można budować gigantyczne obiekty typu drive-thru, takie jak ogromne toalety, dozowniki perfum, punkty gastronomiczne czy nawet diabelskie młyny. Wszystko to ma na celu wyeliminowanie potrzeby opuszczania pojazdu przez obywateli.
Wśród najbardziej kuriozalnych mechanik warto wymienić:
Satyra na zależność od samochodów
Mimo kreskówkowej oprawy graficznej, przywodzącej na myśl klasyczne gry typu RollerCoaster Tycoon czy Constructor, Car Park Capital posiada solidne fundamenty symulacji zarządzania. Inspiracją dla Janssena była amerykańska propaganda motoryzacyjna z ubiegłego wieku, a także osobiste doświadczenia z Holandii.
Car dependency is a lot lesser here in the Netherlands than in the United States but it wasn’t always like this. In the 60s and 70s car dependency was in fact on the rise here too. Where I live there were plans to fill in Amsterdam’s canals with concrete to make roads and highways.
Janssen podkreśla, że obserwacja procesów urbanistycznych – gdzie kanały zamieniano w autostrady, by po latach przywracać im pierwotną funkcję – wpłynęła na sposób projektowania gry. Autor chce, aby gracze odczuli absurdalność nadmiernej zależności od aut poprzez drobne, irytujące detale. Wśród nich znajdą się m.in. kierowcy blokujący ważne drogi, osoby krążące w nieskończoność po pełnym parkingu czy konieczność wyburzania bloków mieszkalnych na rzecz drogich przedmieść, co wymusza na mieszkańcach codzienne dojazdy do pracy.
Gra, która w momencie pierwszych zapowiedzi oferowała m.in. sprzedaż „bananowych aut” i manipulację pieszymi za pomocą billboardów, ewoluuje w stronę coraz bardziej rozbudowanego symulatora. Choć dokładna cena gry nie została jeszcze ogłoszona, warto pamiętać, że w branży gier niezależnych tego typu produkcje często debiutują w przedziale cenowym od 20 do 30 dolarów, co w przeliczeniu daje kwotę w okolicach 80–120 złotych.

