Współczesna rywalizacja o uwagę widza telewizyjnego przeniosła się z poziomu samej treści na poziom interfejsu, przez który użytkownik uzyskuje do niej dostęp. W tym kontekście coraz częściej mówi się o potencjalnym przejęciu platformy Roku przez koncern Fox. Choć na pierwszy rzut oka taka transakcja może wydawać się zaskakująca, w rzeczywistości stanowi ona logiczny krok w walce o dominację na ekranach telewizorów w naszych domach.
Kluczowym polem bitwy nie jest już tylko to, co oglądamy, ale przede wszystkim miejsce, w którym podejmujemy decyzję o wyborze konkretnego programu czy filmu. Ekran główny urządzenia stał się najbardziej pożądaną nieruchomością w świecie cyfrowej rozrywki. Kontrola nad tym, jakie ikony aplikacji i propozycje treści widzi użytkownik zaraz po włączeniu telewizora, daje ogromną przewagę rynkową. Przejęcie Roku przez Fox pozwoliłoby gigantowi medialnemu na bezpośrednie zarządzanie tym cyfrowym punktem styku z odbiorcą.
Dla Foxa taka inwestycja byłaby strategicznym ruchem w stronę uniezależnienia się od zewnętrznych dystrybutorów i platform streamingowych. Posiadanie własnego systemu operacyjnego i platformy dystrybucyjnej oznacza możliwość promowania własnych produkcji w sposób priorytetowy oraz gromadzenie cennych danych o zachowaniach widzów. W dobie, gdy tradycyjna telewizja linearna traci na znaczeniu na rzecz usług na żądanie, kontrola nad „bramą wejściową” do telewizora staje się kluczem do utrzymania rentowności i zasięgów.
Z perspektywy rynku, ewentualne połączenie sił Foxa i Roku byłoby sygnałem, że era pasywnego dostarczania treści dobiegła końca. Firmy medialne nie chcą już tylko tworzyć programów – chcą być właścicielami infrastruktury, która te programy dostarcza. Tego rodzaju konsolidacja może na stałe zmienić sposób, w jaki korzystamy z telewizorów, czyniąc z nich jeszcze bardziej spersonalizowane narzędzia marketingowe i rozrywkowe, w których granica między nadawcą a dostawcą technologii ulega całkowitemu zatarciu.

