Seria Onimusha powraca po dwóch dekadach przerwy. Najnowsza odsłona, zatytułowana Onimusha: Way of the Sword, to pierwsza od dwudziestu lat zupełnie nowa produkcja w tym cenionym cyklu gier akcji osadzonych w realiach samurajskich. Choć w ostatnich latach gracze otrzymali odświeżone wersje dwóch pierwszych części, a czwarta odsłona, Dawn of Dreams, trafia do katalogu klasyków PlayStation Plus, to właśnie Way of the Sword stanowi pełnoprawny powrót marki na rynek.
Dlaczego Onimusha zniknęła na tak długo?
Mimo że seria Onimusha cieszyła się uznaniem, jej wyniki sprzedażowe – wynoszące łącznie 9 milionów egzemplarzy – pozostawały w cieniu gigantów Capcomu, takich jak Resident Evil (200 mln), Monster Hunter (127 mln) czy Street Fighter (59 mln). Po intensywnym okresie między 2001 a 2006 rokiem, kiedy to wydano cztery gry z serii, marka nagle zniknęła z radarów.
Akihito Kadowaki, producent gry, wyjaśnia, że decyzja o wstrzymaniu prac nie wynikała z braku chęci, lecz z wyzwań logistycznych i rosnącej skali produkcji:
W tamtym czasie Capcom skupiał się na swoich największych seriach, takich jak Monster Hunter, Resident Evil czy Street Fighter. Wraz ze wzrostem złożoności projektów, które wymagały więcej czasu i większych zespołów, niezwykle trudno było zebrać grupę ludzi zdolną do stworzenia nowej odsłony Onimushy, mimo że wewnętrznie od dawna chcieliśmy to zrobić.
Przełom nastąpił w 2020 roku, wraz z pełnym wdrożeniem silnika RE Engine oraz strategicznym planowaniem wydawniczym na nową generację sprzętu. Prace nad Way of the Sword trwają już od sześciu lat.
Wierność korzeniom w nowoczesnym wydaniu
Za reżyserię tytułu odpowiada Satoru Nihei, wieloletni fan serii, dla którego jest to debiut na stanowisku reżysera. Zespół postawił sobie za cel zachowanie unikalnego charakteru marki, łączącego historyczne realia okresu Sengoku z elementami mrocznego fantasy. Kluczowym elementem rozgrywki pozostaje system Issen – precyzyjna kontra wykonywana tuż przed atakiem przeciwnika, która pozwala na zadanie krytycznych obrażeń.
Nihei podkreśla, że fundamenty serii pozostają niezmienne:
System Issen był kluczowy dla satysfakcji z walki. Do tego dochodzi Oni Gauntlet, elementy taktyczne związane z absorpcją dusz oraz konieczność podejmowania decyzji, kiedy używać konkretnych umiejętności. To wszystko, w połączeniu z japońską historią przefiltrowaną przez mroczną fantastykę, stanowi samo serce Onimushy.
Twórcy zapewniają, że choć bacznie przyglądali się współczesnym standardom gier akcji, priorytetem było utrzymanie tożsamości, która zdefiniowała serię dwie dekady temu.

