Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich (ACLU) w Massachusetts wprowadza nowe narzędzie, które ma pomóc obrońcom w ujawnianiu tajnych metod inwigilacji stosowanych przez policję. Organizacja udostępnia prawnikom specjalny zestaw gotowych wniosków procesowych, które mają zmusić prokuraturę do przyznania, czy w danej sprawie wykorzystano zaawansowane technologie śledcze. Jest to odpowiedź na rosnący problem ukrywania dowodów cyfrowych, które często decydują o postawieniu zarzutów, a pozostają poza kontrolą sądu.
Technologie w cieniu procesu
Współczesne śledztwa coraz częściej opierają się na narzędziach, o których oskarżeni i ich obrońcy nie mają pojęcia. Zestaw przygotowany przez ACLU obejmuje szeroki wachlarz rozwiązań, od systemów rozpoznawania twarzy i automatycznych czytników tablic rejestracyjnych, po zaawansowane systemy wykrywania wystrzałów (takie jak ShotSpotter) oraz narzędzia do ekstrakcji danych z telefonów i systemów multimedialnych w samochodach.
Prawnicy otrzymują dostęp do wzorów pism, które pozwalają na:
Problem ukrytych dowodów
Głównym wyzwaniem, z którym mierzą się autorzy projektu, jest chroniczne opóźnienie między wprowadzeniem nowej technologii przez policję a jej oceną prawną przez sądy. Jennifer Herrmann, prawniczka z ACLU, podkreśla, że obecne wnioski mają na celu nie tylko walkę z konkretnymi narzędziami, ale przede wszystkim stworzenie zapisu procesowego, który pozwoli kwestionować działania policji w przyszłości.
Sytuacja, w której oskarżony nie wie, że przeciwko niemu użyto inwigilacji, nie jest rzadkością. W przeszłości FBI wymagało od lokalnych jednostek policji podpisywania umów o zachowaniu poufności dotyczących tzw. stingrays – urządzeń udających maszty telefonii komórkowej. W Baltimore, w latach 2007–2015, policja użyła tego sprzętu ponad 4300 razy, a w niektórych przypadkach prokuratorom nakazywano wycofanie zarzutów, byle tylko nie ujawnić istnienia urządzenia w sądzie.
Walka o dostęp do danych
Kluczowym elementem strategii ACLU są wnioski o zabezpieczenie dowodów. Wiele nowoczesnych systemów, takich jak narzędzia AI tworzące raporty z kamer nasobnych czy sieci kamer monitorujących, domyślnie usuwa dane po krótkim czasie (np. po 30 dniach). Często też dane te są własnością prywatnych firm, co utrudnia dostęp do nich w ramach standardowej procedury ujawniania dowodów.
Wiele razy obrońcy nie proszą o pełny zakres wykorzystywanych technologii inwigilacyjnych. Nasze wnioski mają skłonić prawników do żądania wszystkiego, co może mieć znaczenie dla sprawy, oraz zmusić rząd do udostępnienia tych informacji.
– wyjaśnia Gideon Epstein, współautor narzędzi.
Precedensy prawne jako fundament
Działania ACLU opierają się na amerykańskiej zasadzie prawnej z 1963 roku, która nakłada na prokuraturę obowiązek przekazania obronie wszystkich dowodów mogących pomóc w sprawie. Massachusetts stało się poligonem doświadczalnym dla tych działań, ponieważ tamtejszy Sąd Najwyższy wielokrotnie wyprzedzał orzecznictwo federalne w kwestiach prywatności cyfrowej.
Przykładem skuteczności takiego podejścia jest sprawa z 2024 roku, w której sąd oddalił zarzuty przeciwko mężczyźnie z Bostonu, ponieważ policja zignorowała nakaz ujawnienia danych dotyczących fałszywych profili w mediach społecznościowych użytych do jego inwigilacji. Innym istotnym osiągnięciem było orzeczenie, które pozwala obrońcom żądać przesłuchania w celu udowodnienia skuteczności systemu ShotSpotter przed dopuszczeniem jego wskazań jako dowodu przed ławą przysięgłych.
Wartość tych działań jest tym większa, że niedawno Sąd Najwyższy USA uznał, iż tzw. geofence warrants – nakazy zmuszające Google do identyfikacji wszystkich telefonów znajdujących się w pobliżu miejsca przestępstwa – stanowią przeszukanie w rozumieniu Czwartej Poprawki. Zestaw narzędzi ACLU zawiera gotowe wnioski dotyczące właśnie tego typu inwigilacji, co pozwala prawnikom na bieżąco reagować na zmieniające się standardy ochrony prywatności.

