Circle to Search to jedno z najciekawszych i najbardziej wszechstronnych narzędzi stworzonych przez Google – i mimo że początkowo miało służyć głównie do rozpoznawania obiektów na ekranie smartfona, okazuje się być doskonałym rozwiązaniem również w dziedzinie identyfikacji kolorów. W dobie, gdy kolor ma znaczenie nie tylko estetyczne, ale i praktyczne – od wystroju wnętrz po tworzenie aplikacji – narzędzie to może okazać się prawdziwym przełomem dla zwykłych użytkowników.
Funkcja Circle to Search aktywowana jest poprzez dłuższe przytrzymanie przycisku Home, co stanowi prostą, intuicyjną i natychmiastową metodę uruchomienia wyszukiwania wizualnego. Oznacza to, że zamiast korzystać z osobnych aplikacji do rozpoznawania kolorów, przesyłać zdjęcia na serwery i posługiwać się suwakami RGB czy kołami barw – możemy po prostu zaznaczyć fragment obrazu i błyskawicznie poznać interesujący nas kolor.
Co istotne, Circle to Search jest nie tylko szybki, ale i zaskakująco dokładny. W testach rozpoznawania kolorów na ekranie, aplikacja bardzo dobrze radziła sobie z identyfikacją jednolitych barw – prezentując użytkownikowi od razu nazwę koloru, kod HEX, a w niektórych przypadkach dodatkowe ciekawostki, takie jak skojarzenia psychologiczne czy informacje z zakresu projektowania wnętrz. Na przykład ciemnoniebieski odcień został opisany jako symbol głębi, stabilności i spokoju – czyli dokładnie te wartości, które często przypisujemy temu kolorowi w kontekście emocjonalnym lub wystroju przestrzeni.
Ciekawie wypadają także eksperymenty z kolorami rzeczywistymi. W próbach z sofami, poduszkami czy obrazami Circle to Search dawało wyniki zbliżone do profesjonalnych narzędzi odczytujących barwy. Co więcej, w przypadku jednego z testów, kolor łososiowy wykryty na zdjęciu został powiązany z rzeczywistym produktem dostępnym w sieci sklepów budowlanych – to oznacza, że narzędzie może nie tylko pomóc w nazwaniu koloru, ale też wskazać jego fizyczny odpowiednik, który można kupić, co jest ogromnym udogodnieniem np. dla projektantów wnętrz-amatorów.
Nie obyło się jednak bez wpadek. Circle to Search czasem daje wyniki, które zdumiewają, a nieraz – bawią. Jedno z najbardziej zaskakujących rozpoznań dotyczyło tła tapety w odcieniu niebieskim, które Google uznało… za środek higieniczny. Inny raz żółta kropka w tle została zidentyfikowana jako część banana. Oczywiście to raczej zabawne niż problematyczne, ale pokazuje, jakie ograniczenia może mieć sztuczna inteligencja, szczególnie w zadaniach wymagających precyzji kontekstu.
Z testów wynika również, że największym problemem mogą być nieregularne powierzchnie, tekstury oraz zmienne warunki oświetlenia. Jeden kolor może wyglądać zupełnie inaczej w świetle dziennym, sztucznym, z filtrem aparatu czy w cieniu. Dla przykładu – odcień tej samej kanapy wykonany w różnych warunkach dawał różne wyniki identyfikacyjne. W związku z tym Circle to Search nie sprawdzi się jako narzędzie dla profesjonalnych grafików czy projektantów, których praca wymaga absolutnej zgodności kolorystycznej.
W próbach porównawczych z paletą Pantone, narzędzie wykazało się niezłą skutecznością, sugerując kody RAL i podając zbliżone (choć nie zawsze dokładne) odpowiadające nazwy. Świetnie radziło sobie z kolorami takimi jak Olive Green, ale w przypadku bardziej ogólnych barw – jak Orange Peel – Google potrafiło dać dość ogólną odpowiedź („Pantone Orange”), co dla specjalistów może być zbyt mało precyzyjne.
Ostatecznie jednak Circle to Search okazuje się niespodziewanie użytecznym rozwiązaniem dla codziennych zastosowań. Sprawdza się, gdy chcemy szybko sprawdzić, jak nazywa się interesujący nas kolor, dobrać farbę do ściany albo stworzyć spójną paletę kolorystyczną dla aplikacji, strony internetowej czy grafiki. Nie można liczyć na stuprocentową dokładność, ale dla funkcji dostępnej w smartfonie z poziomu jednego dotknięcia – rezultaty są imponujące.
Jeśli często zastanawiasz się jaki to kolor sofy, butów napotkanych w sklepie czy tła w ulubionej aplikacji – Circle to Search daje szybką odpowiedź. I mimo że raczej nie zastąpi dedykowanych programów graficznych, to jako narzędzie do nauki, odkrywania i inspirowania się – zasługuje na uwagę. Trzeba tylko podejść do jego wyników z lekkim dystansem i solidną dawką wyrozumiałości dla błędów sztucznej inteligencji.