Kora drzew może być domem dla bilionów mikroorganizmów, a te ukryte społeczności mogą odgrywać istotną, dotąd w dużej mierze pomijaną rolę w kontrolowaniu gazów cieplarnianych w atmosferze Ziemi. Całkowita powierzchnia kory na planecie szacowana jest na około 143 miliony kilometrów kwadratowych — niemal tyle, ile wynosi łączna powierzchnia lądów — tworząc ogromne siedlisko mikrobiologiczne określane jako caulosfera.
Badacze z Monash University i Southern Cross University w Australii podkreślają, że pomimo oczywistego związku drzewa–mikroby, kora była dotąd zaniedbanym środowiskiem badawczym. Jak zauważa Bob Leung z Monash: skoro bakterie występują w glebie i na liściach, logiczne jest, że znajdziemy je także na korze drzew. Zespół rozpoczął prace od gatunku zwanego paperbark (Melaleuca quinquenervia) i odkrył, że na każdym metrze kwadratowym kory żyje ponad 6 bilionów bakterii — liczba porównywalna z zasobami mikrobiologicznymi w glebie.
Analiza genetyczna 114 wyizolowanych szczepów wykazała, że większość należała do trzech rodzin bakteryjnych: Acidobacteriaceae, Mycobacteriaceae i Acetobacteraceae. Co istotne, wszystkie zidentyfikowane gatunki były wcześniej nieznane nauce. Badacze odkryli też wspólną cechę tych mikroorganizmów: potrafią one wykorzystywać wodór (H2), tlenek węgla (CO) oraz metan (CH4) jako źródło „paliwa” do przeżycia. Choć sam wodór nie jest gazem cieplarnianym, jego reakcje z innymi składnikami atmosfery mogą wydłużać czas przebywania metanu w powietrzu i tym samym zwiększać jego efekt cieplarniany.
Następnie zespół przebadał korę siedmiu innych australijskich gatunków reprezentujących różne siedliska — w tym kasuary, eukaliptusy i banksie — mierząc w terenie i w warunkach laboratoryjnych, czy kora poszczególnych gatunków pochłania, czy emituje wspomniane gazy. Wyniki pokazały spójny wzorzec: w warunkach tlenowych wszystkie badane kory pochłaniały H2, CO i CH4. Natomiast gdy drzewa były okresowo zanurzane i warunki stawały się beztlenowe, mikroby na korze przełączały się i zaczynały produkować te same gazy.
Zespół oszacował, że globalna ilość wodoru wiązanego przez mikroby kory może wynosić od 0,6 do 1,6 miliarda kilogramów rocznie, co stanowi do około 2% całkowitej ilości wodoru usuwanego z atmosfery. Jak podkreśla Luke Jeffrey z Southern Cross University, to pierwsze próby oszacowania wkładu kory drzew w globalny bilans wodoru. Odkrycie, że drzewa pełnią funkcje wykraczające poza magazynowanie dwutlenku węgla w drewnie, jest istotne — aktywność mikrobiologiczna kory może wpływać na cykle innych gazów cieplarnianych i pomagać ograniczać problem narastającego stężenia metanu.
Autorzy zastrzegają jednak dużą niepewność obrazu globalnego: badania objęły jedynie osiem gatunków z wschodniej Australii. Jeffrey podkreśla, że konieczne są dalsze prace obejmujące różne typy lasów, gatunki drzew, składy mikrobiomów i warunki środowiskowe, aby lepiej oszacować skalę i zmienność tych procesów.
Brett Summerell z Ogrodów Botanicznych w Sydney zwraca uwagę, że badanie uwypukla, jak mało wiemy o składzie, różnorodności, obfitości i funkcjach mikroorganizmów bytujących w korze. Interesujące będzie sprawdzenie, jak te cechy zmieniają się w szerszym spektrum gatunków, zwłaszcza w suchszych klimatach, takich jak sawanny i lasy na ubogich siedliskach. Ważne będzie również zrozumienie interakcji między grzybami a bakteriami na korze, które mogą wpływać na kierunek i skalę emisji czy pochłaniania gazów.
Odkrycia te otwierają nowe pole badań ekologicznych i klimatycznych: kora drzew to rozległe, dotąd niedoceniane środowisko mikrobiologiczne o potencjalnym znaczeniu dla globalnych cykli gazów cieplarnianych. Potrzebne są szerzej zakrojone badania, które pozwolą zweryfikować wnioski z Australii na innych kontynentach i w różnych ekosystemach, aby lepiej zrozumieć i ewentualnie wykorzystać ten ukryty komponent roślinnych ekosystemów w walce ze zmianami klimatu.

