Ponad 50 lat temu Jane Goodall wstrząsnęła naukowym światem, opisując, że szympansy w Tanzanii używają narzędzi — wkładają gałązki w mrowiska, by wyciągać termity. To odkrycie było przełomowe, ponieważ do tej pory dominowało przekonanie, że wytwarzanie narzędzi jest cechą wyłącznie ludzką. Jej mentor, Louis Leakey, skomentował to słowami: „Teraz musimy zredefiniować ‘narzędzie’, zredefiniować ‘człowieka’, albo zaakceptować szympansy jako ludzi.”
Dziś dowody, że wiele gatunków uczy się od siebie nawzajem i posiada trwałe, przekazywane kulturowo wzorce zachowań, są przytłaczające. W niedawnym specjalnym numerze czasopisma Philosophical Transactions of the Royal Society B, współkoordynowanym przez Philippę Brakes, zebrano przykłady od wielorybów po walabie, pokazujące, że uczenie się społeczne i tradycje behawioralne są powszechne w królestwie zwierząt.
Dla wielu gatunków zachowania przekazywane kulturowo mają krytyczne znaczenie dla przetrwania — to sposób na szybkie szerzenie umiejętności niezbędnych do zdobywania pożywienia, unikania niebezpieczeństw czy przystosowania się do zmieniających się warunków środowiska. W praktyce ochrony przyrody ta wiedza zaczyna już wpływać na podejścia takie jak reintrodukcje czy zarządzanie konfliktami między ludźmi a dziką fauną dotyczących korzystania z siedlisk: przywrócenie osobników do środowiska bez uwzględnienia lokalnych tradycji i przekazywanej wiedzy może skazać je na niepowodzenie.
Równolegle zyskuje na znaczeniu koncepcja „konserwacji długowieczności” (longevity conservation). Badania pokazują, że niektóre najdłużej żyjące organizmy nie tylko wykształciły wyjątkowe przystosowania genetyczne do utrzymania długiego życia, lecz także pełnią rolę strażników wiedzy ekologicznej przekazywanej między pokoleniami. Starsze osobniki — na przykład wieloletnie samice u gatunków społecznych — mogą posiadać informacje o trasach migracji, miejscach żerowania czy strategiach przetrwania, które są kluczowe w zmiennych warunkach. Poza kulturową pamięcią, badania nad gatunkami takimi jak rekin grenlandzki czy olbrzymie żółwie wskazują też na biochemiczne mechanizmy utrzymania stabilności organizmu przez wiek, w tym strategie odporności na raka i naprawy komórek.
Na tej podstawie pojawia się pytanie o to, co rozumiemy przez „dziedzictwo świata”. Jeśli wieloryby czy ptaki mają własne tradycje — np. unikalne pieśni, techniki żerowania czy migracyjne zwyczaje — czy nie powinniśmy traktować utraty takich tradycji równie poważnie, jak zniszczenie zabytku kultury ludzkiej? Dla wielu osób będzie to trudne do przyjęcia, ale dla innych perspektywa ta jest naturalna i logiczna.
Wiele społeczności rdzennych ludów od dawna rozumie, że inne gatunki dzielą z nami rodzaj wiedzy. Przykłady współpracy zwierząt i ludzi, takie jak orki współpracujące z rdzennymi myśliwymi w Australii czy delfiny butlonose pomagające rybakom w Brazylii, ilustrują relacje możliwe tylko wtedy, gdy ludzie rzeczywiście uważnie słuchają i obserwują naturę. Te tradycyjne praktyki pokazują, że ludzkie i zwierzęce kultury mogły współistnieć i wzajemnie się wspierać.
Zrozumienie, że zwierzęta przekazują wiedzę społecznie, stawia też poważne wyzwanie wobec niektórych technologicznych pomysłów w ochronie przyrody, na przykład tzw. „de‑extinction” — próby przywracania wymarłych gatunków. To podejście w praktyce okazuje się nieefektywne jako strategia ochronna: bez starszych osobników, które mogłyby nauczyć nowo „zmartwychwstałe” jednostki tras migracji, norm społecznych czy technik zdobywania pożywienia, takie osobniki byłyby słabo przystosowane do funkcjonowania we współczesnych siedliskach.
Być może najważniejszym wyzwaniem, jakie przynosi spojrzenie poza ludzkie kultury, jest podważenie założenia o wyjątkowości człowieka. Im więcej dowiadujemy się o kulturowych aspektach życia innych gatunków, tym trudniej utrzymać pogląd, że jesteśmy od świata przyrody całkowicie odrębnymi bytami. Nie musimy więc szukać inteligentnych, kulturowych istot w odległych układach planetarnych — żyjemy wśród nich tutaj, na Ziemi.
Zajęło ponad pół wieku od raportu Goodall, zanim organizacje zajmujące się ochroną przyrody zaczęły poważnie debatować o znaczeniu kultur pozaludzkich. W ciągu tych dziesięcioleci stopniowo obalaliśmy mirage ludzkiej wyjątkowości. Pełne przyjęcie wiedzy o istnieniu wielu „kultur” w świecie zwierząt może wymusić głęboką zmianę naszego podejścia i zachęcić do przyjęcia odpowiedzialności jako opiekunowie bogatego dziedzictwa biokulturowego planety.
Philippa Brakes jest behawioralną ekolożką na Massey University w Nowej Zelandii. Marc Bekoff jest profesorem emerytowanym na University of Colorado Boulder.
