Niepewna przyszłość EA w obliczu przejęcia
We wrześniu ubiegłego roku Electronic Arts ogłosiło przyjęcie oferty wykupu przez konsorcjum inwestycyjne, w skład którego wchodzą saudyjski Public Investment Fund, firma inwestycyjna Silver Lake oraz Affinity Partners, powiązane z Jaredem Kushnerem. Transakcja opiewa na kwotę 56 miliardów dolarów, co w przeliczeniu daje około 220 miliardów złotych. Warto jednak zaznaczyć, że aż 20 miliardów dolarów (ok. 78 miliardów złotych) z tej sumy stanowi dług, który zostanie przeniesiony na EA oraz podległe jej studia.
Mimo doniesień o problemach finansowych saudyjskiego funduszu, oczekuje się, że amerykański Komitet ds. Inwestycji Zagranicznych zatwierdzi transakcję w najbliższych miesiącach. Pracownicy EA, zrzeszeni w związkach zawodowych, wyrażają jednak obawy, że ogromne zadłużenie wynikające z przejęcia może doprowadzić do fali zwolnień. Pierwsze sygnały niepokoju pojawiły się już w czerwcu, kiedy firma przeprowadziła redukcje etatów w działach rekrutacji, IT, obsługi klienta oraz bezpieczeństwa.
Obawy o kulturę organizacyjną i inkluzywność
Poza kwestiami finansowymi, kluczowym tematem dyskusji jest potencjalny wpływ nowych właścicieli na kulturę pracy i przekaz artystyczny gier. Mark Darrah, były producent wykonawczy serii Dragon Age, zauważył w ubiegłym roku, że przejęcie może wymusić na studiach zmianę narracji na taką, która będzie korzystna wizerunkowo dla rządu Arabii Saudyjskiej. W przypadku zespołów o ugruntowanej pozycji, takich jak BioWare, Darrah ostrzega przed próbami narzucania zmian, które mogłyby być sprzeczne z dotychczasowymi wartościami twórców.
Obawy te dotyczą również serii The Sims, która od swojego debiutu w 2000 roku stała się przestrzenią promującą różnorodność. Gra pozwala użytkownikom na tworzenie postaci o dowolnej tożsamości płciowej, orientacji seksualnej, pochodzeniu etnicznym czy stopniu sprawności. Dla wielu graczy i twórców społeczności, wartości te są fundamentem marki, co wywołało napięcia po ogłoszeniu planów wykupu EA.
Stanowisko zespołu Maxis
Jess Hyland, starsza artystka postaci pracująca przy The Sims, odniosła się do tych obaw podczas konferencji Develop. Choć zaznaczyła, że nie posiada szczegółowych informacji na temat procesu przejęcia, podkreśliła, że zespół nie otrzymał żadnych wytycznych ograniczających różnorodność w grze.
Nie czuję, by kiedykolwiek przyszło do nas odgórne polecenie w stylu „to jest zbyt różnorodne” i nie sądzę, by tak się stało. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale jeśli taka dyrektywa by się pojawiła, walczyłabym z nią z całych sił.
Hyland przypomniała, że obecny kształt The Sims nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem wieloletniej pracy zespołu, który konsekwentnie dążył do zwiększenia inkluzywności. Przykładem może być ewolucja kreatora postaci, w którym pierwotne ograniczenia dotyczące ubioru przypisanego do płci zostały usunięte, aby lepiej wspierać m.in. osoby transpłciowe. Zmiana ta wymagała od twórców ogromnego nakładu pracy, co dowodzi, że to właśnie pracownicy, a nie odgórne decyzje zarządu, są główną siłą napędową zmian w kierunku otwartości.
Choć wpływ inwestorów na politykę firm jest realnym zagrożeniem, historia rozwoju The Sims pokazuje, że indywidualne wartości twórców mają kluczowe znaczenie dla ostatecznego kształtu produktu. Głosy takie jak stanowisko Hyland przypominają, że za wielkimi korporacyjnymi transakcjami stoją konkretni ludzie, którzy często aktywnie bronią wizji swoich projektów.

