Współczesna debata ekonomiczna staje przed fundamentalnym pytaniem: czy dobrobyt ludzkości musi być nierozerwalnie związany z nieustannym wzrostem gospodarczym? Coraz liczniejsza grupa badaczy sugeruje, że obecny model, oparty na ciągłym zwiększaniu Produktu Krajowego Brutto (PKB), wyczerpał swoje możliwości, a rozwiązaniem problemów ubóstwa i kryzysu klimatycznego może być przejście na gospodarkę post-wzrostową.
Wizja świata bez pogoni za wzrostem
Niedawny raport Global Justice Report, opracowany przez World Inequality Lab z siedzibą w Paryżu, przedstawia śmiałą wizję przyszłości. Autorzy modelu zakładają, że do 2100 roku możliwe jest ograniczenie globalnego ocieplenia do 1,8 °C przy jednoczesnej radykalnej poprawie jakości życia. Proponowany scenariusz zakłada, że niemal 90% populacji świata mogłoby zarabiać dwukrotnie więcej, pracując przy tym o połowę krócej niż obecnie. Jednocześnie udział najuboższej połowy ludzkości w globalnym bogactwie miałby wzrosnąć kosztem majątków miliarderów.
Realizacja tego planu wymagałaby głębokich zmian systemowych, w tym:
Jeszcze dalej idzie dokument przedstawiony Organizacji Narodów Zjednoczonych, zatytułowany Roadmap for Eradicating Poverty Beyond Growth. Podpisało się pod nim ponad 1000 ekspertów, w tym laureat Nagrody Nobla, ekonomista Joseph Stiglitz. Autorzy raportu wzywają do porzucenia „pułapki wzrostu”, argumentując, że dotychczasowa strategia, w której wzrost gospodarczy miał automatycznie redukować ubóstwo, przestała być skuteczna.
Ludzie zaczynają rozumieć, że samo dążenie do wzrostu w nadziei, że zredukuje on ubóstwo i nierówności, po prostu nie działa.
– twierdzi Olivier De Schutter, główny autor raportu i ustępujący specjalny sprawozdawca ONZ ds. skrajnego ubóstwa i praw człowieka.
Czy wzrost jest niezbędny do walki z ubóstwem?
Wielu ekonomistów pozostaje sceptycznych wobec idei post-wzrostu, wskazując na historyczne sukcesy tradycyjnego modelu. Przez ostatnie trzy dekady liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie znacząco spadła, co Bank Światowy przypisuje przede wszystkim dynamicznemu rozwojowi gospodarczemu w Azji Wschodniej i Południowej. Eoin McLaughlin, historyk gospodarczy z Heriot-Watt University w Edynburgu, podkreśla, że to właśnie wzrost gospodarczy Chin był najważniejszym czynnikiem redukującym globalne ubóstwo w tym stuleciu.
Zwolennicy odejścia od PKB proponują jednak alternatywne rozwiązania, takie jak system gwarancji zatrudnienia. Państwo miałoby zatrudniać osoby bezrobotne w sektorach kluczowych dla społeczeństwa, takich jak opieka czy recykling. Finansowanie tych działań miałoby pochodzić z reform podatkowych, w tym opodatkowania majątków najbogatszych oraz działań szkodliwych dla środowiska.
Andrew Fanning z Doughnut Economics Action Lab zauważa, że wzrost gospodarczy jest niezbędny jedynie do zbudowania podstawowej infrastruktury, takiej jak szkoły, szpitale czy drogi. Gdy społeczeństwo osiągnie poziom zapewniający godne życie, dalsza pogoń za wzrostem PKB przestaje być konieczna, choć kraje o niskich dochodach wciąż mogą potrzebować rozwoju, aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby.
Granice planety a „zielony wzrost”
Kluczowym punktem sporu jest kwestia wpływu gospodarki na środowisko. Zwolennicy „zielonego wzrostu” wierzą, że rozwój technologiczny pozwoli na zwiększanie PKB przy jednoczesnym ograniczaniu negatywnego wpływu na planetę. Jako przykład podaje się Chiny, gdzie gospodarka nadal rośnie, mimo że emisje dwutlenku węgla zaczęły się stabilizować i spadać.
Krytycy tego podejścia, w tym De Schutter, zwracają jednak uwagę, że emisje gazów cieplarnianych to tylko jeden z wielu problemów. Wzrost gospodarczy wiąże się z większym zużyciem energii i zasobów, co prowadzi do utraty bioróżnorodności i zaburzeń cyklu hydrologicznego – procesów, które przekraczają tzw. granice planetarne. Według De Schuttera nie istnieje obecnie kraj, który zdołałby zwiększać PKB bez naruszania tych granic.
Z kolei Diane Coyle z University of Cambridge wskazuje, że w gospodarkach rozwiniętych wzrost staje się coraz mniej materiałochłonny. PKB w coraz większym stopniu opiera się na usługach i dobrach niematerialnych. Innowacje, takie jak wydajniejsze falowniki słoneczne czy nowoczesne szczepionki, zwiększają PKB, nie obciążając planety w takim stopniu, jak tradycyjna produkcja przemysłowa.