Kontrowersje wokół gromadzenia danych
System Flock Safety w Los Angeles obejmuje obecnie 138 kamer, których głównym zadaniem jest automatyczne odczytywanie tablic rejestracyjnych pojazdów. Choć technologia ta teoretycznie wspiera działania policji w namierzaniu skradzionych aut czy poszukiwaniu osób ściganych listami gończymi, sposób, w jaki firma zarządza pozyskanymi informacjami, wzbudził sprzeciw miejskich decydentów. Kluczowym problemem okazało się udostępnianie danych organom stanowym oraz federalnym, w tym amerykańskiemu Urzędowi ds. Imigracji i Ceł (ICE).
Działania te stoją w sprzeczności z kalifornijskim prawem, które nakłada restrykcje na firmy w zakresie przekazywania szczegółowych informacji o obywatelach agencjom rządowym. Dean Gialamas, dyrektor ds. informatyki w LAPD, w rozmowie z Los Angeles Times podkreślił, że brak jasnych zasad dotyczących własności danych oraz ich dalszego wykorzystania był główną przeszkodą w kontynuowaniu współpracy.
Stawką jest ustalenie bardzo jasnych warunków dotyczących tego, kto jest właścicielem danych i co dzieje się z nimi po ich zebraniu.
Bezpieczeństwo i przyszłość technologii w policji
Oprócz kwestii związanych z prywatnością, na decyzję o wyłączeniu systemu wpłynęły również obawy o bezpieczeństwo cyfrowe. Eksperci zwracali uwagę, że kamery Flock Safety posiadały liczne luki w zabezpieczeniach, co narażało infrastrukturę na potencjalne ataki. W obliczu tych zagrożeń, LAPD wstrzymało korzystanie z urządzeń do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości prawnych i technicznych.
Władze miasta jasno zadeklarowały, że powrót do korzystania z usług firmy będzie możliwy dopiero po wypracowaniu nowego modelu współpracy, który zagwarantuje pełną ochronę prywatności oraz bezpieczeństwo danych. Obecnie priorytetem dla departamentu jest uporządkowanie relacji kontraktowych, aby uniknąć nieautoryzowanego przepływu informacji do podmiotów zewnętrznych.
