Steam Machine to urządzenie, które w teorii powinno być spełnieniem marzeń graczy poszukujących konsolowego komfortu w ekosystemie PC. Po kilku dniach intensywnych testów muszę jednak przyznać, że sprzęt ten sprawia wrażenie produktu spóźnionego o co najmniej pięć lat. Choć urządzenie działa poprawnie jako domowa konsola, jego cena oraz ograniczone możliwości techniczne sprawiają, że trudno uznać je za opłacalną inwestycję.
Sercem urządzenia jest niestandardowy układ AMD, zbliżony architekturą do tego, co znamy z konsol obecnej generacji czy Steam Decka. Specyfikacja obejmuje sześciordzeniowy procesor Zen 4, układ graficzny RDNA3 z 28 jednostkami obliczeniowymi oraz 16 GB pamięci RAM i 8 GB pamięci VRAM. W praktyce wydajność ta plasuje sprzęt poniżej poziomu PlayStation 5. Urządzenie pracuje pod kontrolą systemu SteamOS, choć użytkownik ma swobodę instalacji systemu Windows, jeśli zajdzie taka potrzeba.
W codziennym użytkowaniu Steam Machine radzi sobie dobrze z mniej wymagającymi tytułami niezależnymi. Gry takie jak Mixtape, Forbidden Solitaire czy Balatro działają bez zarzutu, a obsługa za pomocą Steam Controllera jest intuicyjna. Problemy zaczynają się jednak przy bardziej wymagających produkcjach. W Black Myth: Wukong urządzenie osiągało średnio 43 klatki na sekundę w rozdzielczości 1080p przy wysokich ustawieniach, a płynne 60 klatek było możliwe tylko przy agresywnym skalowaniu obrazu. O ray tracingu w tym przypadku można zapomnieć. Podobne wyzwania pojawiły się przy Cyberpunk 2077, gdzie próba włączenia śledzenia promieni drastycznie obniżała wydajność.
Jedynym niezaprzeczalnym atutem urządzenia jest kultura pracy. Nawet przy dużym obciążeniu system chłodzenia pozostaje niemal bezgłośny, co jest imponującym osiągnięciem inżynieryjnym. Pozytywnie zaskakuje również stabilność połączenia sieciowego – po aktualizacji oprogramowania prędkość pobierania przez Wi-Fi osiąga stabilne 1 Gbps.
Główną barierą pozostaje jednak cena. Podstawowy model kosztuje 1049 dolarów (ok. 4100 zł), a wersja z dyskiem 2 TB to wydatek rzędu 1349 dolarów (ok. 5300 zł). Do tego należy doliczyć koszt Steam Controllera, który w zestawie kosztuje 79 dolarów (ok. 310 zł), a kupowany osobno 99 dolarów (ok. 390 zł). Biorąc pod uwagę, że za te pieniądze otrzymujemy podzespoły porównywalne z komputerami z 2021 roku, które nie oferują ścieżki modernizacji, oferta Valve staje się trudna do obrony.
W obecnych realiach rynkowych, przy wysokich cenach podzespołów i rosnących kosztach życia, Steam Machine nie wypełnia żadnej istotnej luki. Dla osób posiadających już mocny komputer PC lub konsolę, urządzenie to nie oferuje wystarczającej wartości dodanej. Nawet jeśli w przyszłości cena spadnie do poziomu około 600 dolarów (ok. 2350 zł), ograniczenia sprzętowe, takie jak brak możliwości rozbudowy, nadal będą stanowić poważny problem. Steam Machine to ciekawa koncepcja, która w obecnej formie wymaga jednak znacznie lepszej realizacji i bardziej przemyślanego stosunku ceny do oferowanych możliwości.

