Koncepcja zautomatyzowanego laboratorium chemicznego, które samodzielnie przeprowadza reakcje, analizuje ich wyniki, a następnie na podstawie zebranych danych optymalizuje kolejne etapy eksperymentu, jest obecna w środowisku naukowym od dziesięcioleci. Choć teoretycznie wydaje się prosta, jej praktyczne wdrożenie stanowi ogromne wyzwanie inżynieryjne. Przez lata podejmowano liczne próby stworzenia systemów typu „zamknięta pętla”, jednak dopiero niedawny postęp w dziedzinie sprzętu laboratoryjnego oraz oprogramowania pozwolił na realne zbliżenie się do tego celu. Kluczowym przełomem okazało się udoskonalenie zautomatyzowanej obsługi próbek oraz integracja z technikami analitycznymi, takimi jak chromatografia cieczowa sprzężona ze spektrometrią mas (LC/MS), które pozwalają na precyzyjne monitorowanie przebiegu reakcji w mikroskali.
Najnowszym krokiem w tym kierunku jest system RoboChem-Flex, wpisujący się w nurt tzw. laboratoriów autonomicznych. Twórcy tego rozwiązania otwarcie przyznają, że rozwój takich technologii napotyka na bariery, takie jak wysokie koszty, konieczność posiadania specjalistycznej wiedzy technicznej oraz ryzyko pogłębienia nierówności między bogatymi ośrodkami badawczymi a resztą środowiska naukowego. Aby przeciwdziałać tym problemom, zespół postawił na dostępność i elastyczność, wykorzystując do budowy urządzenia komponenty drukowane w technologii 3D oraz łatwo dostępne podzespoły.
System opiera się na otwartym oprogramowaniu OmniPlatypus, które zapewnia modułową architekturę typu „plug-and-play”, minimalizując potrzebę zaawansowanego programowania przez użytkownika. RoboChem-Flex integruje agenta optymalizacji bayesowskiej, co pozwala na dostosowanie algorytmów sztucznej inteligencji do konkretnych celów badawczych. Platforma współpracuje z różnymi narzędziami analitycznymi, w tym spektroskopią NMR, UHPLC-MS oraz spektroskopią Ramanowską. Co istotne, dla laboratoriów o ograniczonym budżecie opracowano moduł pobierania próbek, który umożliwia korzystanie z istniejącego, współdzielonego sprzętu analitycznego. Dzięki takiemu podejściu, koszt wdrożenia systemu udało się obniżyć do około 5 tysięcy dolarów, czyli w przeliczeniu około 20 tysięcy złotych.
Skuteczność systemu potwierdzono w serii wymagających procesów chemicznych, takich jak fotochemiczna trifluorometylowanie, reakcje sprzęgania Buchwalda-Hartwiga czy cykloaddycja 2+2. W przypadku redukcji enzymatycznej diketonu z powodzeniem zastosowano model pracy z udziałem człowieka, co pokazuje elastyczność platformy. Choć autorzy nie ukrywają, że wciąż zdarzają się typowe problemy techniczne, takie jak nieszczelności czy zatory w przewodach, projekt ten stanowi istotny krok w stronę odejścia od skomplikowanych, jednostkowych instalacji laboratoryjnych na rzecz bardziej przystępnych rozwiązań.
W szerszej perspektywie, rozwój takich technologii należy postrzegać jako ewolucję w sposobie wykonywania pracy laboratoryjnej. Automatyzacja przejmuje najbardziej żmudne zadania, takie jak wielokrotne testowanie różnych rozpuszczalników, katalizatorów czy temperatur w celu znalezienia optymalnych warunków reakcji. Dla chemików organicznych, którzy spędzają setki godzin na rutynowej optymalizacji, wsparcie ze strony maszyn nie jest zagrożeniem, lecz szansą na uwolnienie zasobów intelektualnych do bardziej kreatywnych i złożonych wyzwań badawczych.

