Pod koniec ubiegłego roku podstawowy, 14-calowy MacBook Pro został odświeżony o procesor M5, ale nadal czekamy na wyższe konfiguracje tego modelu — wersje z układami M5 Pro i M5 Max. Pojawiają się jednak przesłanki sugerujące, że ich premiera mogłaby nastąpić pod koniec stycznia bieżącego roku.
Jednym z sygnałów jest zaplanowane na środę 28 stycznia uruchomienie nowego pakietu aplikacji kreatywnych Creator Studio, który obejmuje profesjonalne programy dostępne na Maca, między innymi Final Cut Pro, Logic Pro i Pixelmator Pro. Ponieważ pakiet skupia się na narzędziach dla twórców korzystających z profesjonalnych komputerów, logiczne wydaje się skorelowanie jego premiery z wprowadzeniem na rynek nowych modeli MacBook Pro.
Drugim argumentem jest terminarz finansowy firmy: następna konferencja wynikowa została wyznaczona na czwartek 29 stycznia. W przeszłości nowe produkty były często ogłaszane tuż przed takimi prezentacjami, a firma bywała także wspominana o nich w uwagach otwierających telekonferencje dla inwestorów — to również może sugerować termin premiery w ostatnim tygodniu stycznia.
Trzecia przesłanka to precedens: w styczniu 2023 roku firma ogłosiła modele MacBook Pro z układami M2 Pro i M2 Max właśnie w styczniu, za pomocą informacji prasowej. To pokazuje, że styczeń jest wiarygodnym okresem na tego typu komunikaty produktowe.
Warto jednak pamiętać, że powyższe wskazówki to wciąż spekulacje i nie należy nadmiernie podnosić oczekiwań — choć czasami tam, gdzie jest dym, faktycznie może być i ogień. Jednocześnie dobrze jest znać, jakie konkretne zmiany już wprowadzono: w ubiegłym roku podstawowy 14-calowy model poza procesorem M5 otrzymał pamięć masową zgodną ze standardem PCIe 5.0. Producent deklaruje, że przekłada się to na nawet dwukrotnie szybsze odczyty i zapisy SSD w porównaniu z poprzednią generacją.
W wyższych konfiguracjach 14- i 16-calowego MacBooka Pro z układami M5 Pro i M5 Max spodziewane są z kolei niewielkie zmiany w porównaniu z obecnymi wersjami — to raczej ewolucja niż rewolucja pod kątem konstrukcji i funkcji.
Zdecydowanie większe przekształcenia mają się pojawić dopiero w modelach oddalonych o dwie generacje, czyli najpewniej pod koniec 2026 roku lub w 2027 roku. Wśród często powtarzanych plotek pojawiają się odświeżony ekran OLED z obsługą dotyku, smuklejsza obudowa, wbudowana łączność komórkowa oraz układy M6 produkowane w zaawansowanym procesie 2 nm przez TSMC, co miałoby przynieść znaczne, rok do roku, wzrosty wydajności. Z tego powodu sensowną strategią może być odroczenie zakupu i pominięcie modeli z M5 Pro i M5 Max, o ile nie zachodzi pilna potrzeba aktualizacji sprzętu.