Aplikacja YouTube jest fabrycznie instalowana na większości smartfonów z Androidem i stanowi najwygodniejszy sposób oglądania materiałów z platformy. Równocześnie pojawiają się jednak alternatywy dla oficjalnego klienta, które przyciągają uwagę użytkowników chcących innych funkcji lub odmiennego doświadczenia z korzystania z serwisu.
W ostatnich tygodniach jedną z bardziej widocznych alternatyw stała się aplikacja Morphe — modyfikacja oficjalnego klienta, która dodaje szereg dodatkowych funkcji. To skłoniło nas do przeprowadzenia krótkiej ankiety, aby sprawdzić, ilu czytelników rzeczywiście korzysta z aplikacji innych niż oficjalna. W badaniu oddano ponad 6 000 głosów, co daje reprezentatywny, choć niekoniecznie w pełni przekrojowy obraz zainteresowania takimi rozwiązaniami.
Wyniki okazały się zaskakujące: 60,59% respondentów zadeklarowało, że woli korzystać z alternatywnych aplikacji zamiast oficjalnego klienta YouTube. Trzeba jednak zaznaczyć, że wynik ten może być zawyżony przez to, że ankieta trafiła do osób już zainteresowanych alternatywami — mimo to liczba ta sugeruje, że te aplikacje odpowiadają na realne potrzeby użytkowników, których oficjalna aplikacja nie zaspokaja.
Co konkretnie oferują alternatywy takie jak Morphe czy ReVanced? Przede wszystkim udostępniają część funkcji znanych z YouTube Premium bez konieczności płatnej subskrypcji — przykładowo odtwarzanie bez reklam czy odtwarzanie w tle. Dodatkowo wprowadzają przydatne usprawnienia, jak integracja z SponsorBlock (umożliwiająca pomijanie sponsorowanych fragmentów), opcję wyłączenia Shorts czy ulepszone mechanizmy działania przycisku „nie lubię”. To właśnie takie dodatki wydają się najczęstszym powodem wyboru alternatyw.
Wśród głosów czytelników pojawiły się różne motywacje i obawy. Jeden z użytkowników, podpisujący się jako jxchamb, wprost przyznał, dlaczego korzysta z aplikacji firm trzecich mimo bycia abonentem płatnej usługi:
„Korzystam z YouTube Red od dawna, ale nienawidzę oficjalnej aplikacji i dlatego używam aplikacji trzecich.”
Z drugiej strony część osób, które wcześniej używały modyfikacji, postanowiła jednak wrócić do płatnego YouTube Premium. Użytkownik Judah Richardson opisał swoją drogę w następujący sposób:
„Byłem aktywnym użytkownikiem Vanced i ReVanced. W końcu zrezygnowałem i wykupiłem YouTube Premium, bo zapewnia oglądanie bez reklam także na telewizorze, Xboxie itp. Jest to całkiem przystępne, jeśli płaci się rocznie przy użyciu kart podarunkowych Google Play, które często są przecenione.”
Obawy dotyczą głównie bezpieczeństwa konta Google — użytkownik Maurice Griffin wprost wyraził lęk przed potencjalnym zablokowaniem konta i rozważał korzystanie z kont zapasowych, aby uniknąć ryzyka:
„To brzmi fajnie, ale boję się możliwego zbanowania konta Google… Mogę użyć konta 'burner’ i zacząć algorytm od nowa. Czy komuś, kto korzystał z ReVanced, zdarzyło się dostać bana?”
To uzasadniona obawa: konto Google zwykle powiązane jest z usługami takimi jak Gmail, Google One czy przeglądarka Chrome, więc potencjalne problemy z kontem mogą mieć szerokie konsekwencje. Wielu użytkowników rozważa więc kwestie prywatności i bezpieczeństwa, zanim zdecyduje się na alternatywny klient — nawet gdy używane są dodatkowe narzędzia mające chronić dane.
W badaniu 23,39% ankietowanych przyznało, że nie korzystało jeszcze z alternatyw, ale chciałoby je wypróbować. 8,15% deklarowało, że testowało aplikacje trzecie, lecz woli oficjalnego klienta mobilnego, a 7,86% nie próbowało alternatyw i jest zadowolonych z aplikacji YouTube dostarczanej przez producenta. Łącznie te odpowiedzi pokazują zróżnicowane podejście użytkowników — od entuzjazmu po ostrożność.
Podsumowując, rosnące zainteresowanie alternatywnymi klientami YouTube wskazuje, że istnieje znacząca grupa użytkowników poszukująca funkcji, których oficjalna aplikacja nie oferuje lub oferuje je w modelu płatnym. Mimo obaw dotyczących bezpieczeństwa kont i możliwości konsekwencji ze strony dostawcy usług, wiele osób chętnie wypróbowuje lub wręcz na stałe przechodzi na rozwiązania alternatywne. Z perspektywy użytkownika oznacza to większy wybór i presję na oficjalne aplikacje, by lepiej odpowiadały na potrzeby odbiorców.